Kenia

Serwis powstał przy współpracy:

Partner:

Odwiedź również:

Artykuł

Kenia - światowy lider mobilnych rozwiązań

Polska nadrobiła zaległości, przeskakując z etapu gotówki do kart płatniczych, praktycznie z pominięciem etapu czeków. Kraje afrykańskie, a w szczególności Kenia, dokonują jeszcze większego przeskoku – pomijają etap bankowości elektronicznej i od razu wchodzą w czas portfeli mobilnych.

Wszystko zaczęło się w 2007 roku, gdy smartfony nie były jeszcze powszechne. Mnóstwo Kenijczyków miało już wtedy proste telefony komórkowe. Nawet Ci mieszkający na wsi z dala od miast, gdzie były banki. To sprawiało problemy z obsługą mikropożyczek, które miały przyśpieszyć rozwój kraju. Brytyjskiemu departamentowi rozwoju międzynarodowego zależało, aby mogły one trafić również do mieszkańców wsi, dlatego poprosił Vodafone, aby stworzyło dla swojej spółki-córki Safaricom system mobilny, który pozwalałby korzystać z tych pieniędzy przez telefon, bez konieczności długiej podróży do miasta.

Tak powstała M-Pesa. Początkowo miała służyć tylko do obsługi mikropożyczek, ale Kenijczycy szybko odkryli, że mogą sobie nawzajem wysyłać w ten sposób pieniądze, co sprawiło, że stała się systemem transakcyjnym. Jak to działa? Każdy ma przypisane konto, do numeru telefonu i karty SIM. Gdy chce wysłać pieniądze generuje kod, wysyła SMS i zrobione. Bez żadnej aplikacji.

– Wydaliśmy na M-Pesa 15 mln dol. System zdobył zaufanie, dzięki łatwości wpłat i wypłat – mówi w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem były prezes Safaricom Michael Joseph, który zarządzał firmą w latach 2000-2010.

Michael Joseph. Źródło: BusinessOnTour.pl

Obecnie dostęp do mobilnych płatności ma aż 93 proc. Kenijczyków, a ich łączna wartość przekracza połowę PKB kraju. Dodatkowo w kraju działa 120 tys. punktów, w których można wpłacać gotówkę na swój mobilny portfel lub ją wypłacić. Aby pieniądze były bezpieczne są zarządzane przez stworzony w tym celu trust i trzymane w kilkunastu bankach komercyjnych, co nadzoruje kenijski rząd. W ten sposób ewentualne bankructwo Safaricom nie pogrzebie systemu.

– Kenijski system M-Pesa pokazuje, że gdy ludzie mają taką możliwość, to wykorzystają technologie cyfrowe, aby tworzyć innowacje z własnej inicjatywy – powiedział dla „The Economist” Bill Gates.

Firmy wyrastają jak grzyby po deszczu

M-Pesa zainspirowała Kenijczyków do rozwijania tysięcy biznesów na jej podstawie. Zwłaszcza finansowych. – To inspirujące zobaczyć jak inżynierowie tutaj używają mobilnych pieniędzy, aby budować biznesy i pomagać swojej społeczności – powiedział założyciel Facebooka Mark Zuckerberg w 2016 roku, po odwiedzeniu znajdującego się w stolicy Kenii Nairobi iHub, najsłynniejszego w Afryce hubu innowacji.

Jakie firmy znajdziemy w Nairobi? Np. M-PAYER, czyli aplikacja do błyskawicznych płatności, stworzona przez 28-latka Kariuki Gathitu. Z kolei Flutterwave stworzył środowisko, które potrafi przeprocesować każdy rodzaj płatności – czy to karta płatnicza, płatność mobilna, przelew czy coś zupełnie innego. mSurvey pozwala z kolei zbadać przy pomocy SMS-owej ankiety jak ludzie wydają pieniądze.

Vava Coffe, czyli doskonała kenijska kawa bez pośredników. Źródło: vavacoffeeinc.com

Inne start-upy korzystają z tego, że za towar czy usługę mogą dostać płatność mobilnie. Np. PayGo Energy pozwala kupować niewielkie ilości gazu do gotowania. Twiga Foods dostarczy składników do garnka. Mookh to z kolei społecznościowa platforma do handlu biletami i muzyką. Vava Angwenyi stworzyła natomiast Vava coffee, aby sprzedawać kenijską arabicę bezpośrednio konsumentom w Europie.

Internet kluczem do dalszego rozwoju

Sam iHub współtworzył Erik Hesman, który ma już na koncie dwa inne, udane projekty. Jednym z nich jest Ushahidinarzędzie do bieżącego relacjonowania wydarzeń, które zostało stworzone, aby ludzie mogli umieszczać swoje relacje z tego, co się dzieje i oznaczać to miejsce m.in. na mapie w trakcie zamieszek po wyborach prezydenckich w 2007 roku, które uznano za sfałszowane. W wyniku protestów i walk z policją zginęło wtedy od 800 do nawet 1,5 tys. osób. Ushahidi okazało się bardzo przydatnym narzędziem, które zostało wykorzystane w wielu miejscach na świecie m.in. przez ONZ czy w trakcie kampanii prezydenckiej Baracka Obamy.
Jak działa aplikacja Ushahidi. Źródło: usahidi.com

Drugi jego projekt to BRCK – urządzenie do łączenia z internetem. Kenia ma dobry internet w miastach, ale poza nimi sieć komórkowa nie pozwala na zbyt wiele. Zwłaszcza, gdy ludzie próbują się dostać na amerykańskie serwery Facebooka, YouTube’a czy Netfliksa. Poza tym w kraju często są przerwy w dostawie prądu, co dodatkowo komplikuje sytuację. Dlatego stworzono SupaBRCKrouter, który nie tylko nie wyłącza się przy braku prądu (bo ma baterię, której starczy energii na 10 godz. działania), ale i ma dysk twardy, który przetrzymuje kontent w postaci cache z przeglądarki po to, aby dało się szybko do niego dotrzeć.

Router SupaBRCK. Źródło: BRCK.com

Zresztą, aby polepszyć jakość internetu Safaricom, który jest praktycznie monopolistą na kenijskim rynku, zawarł w zeszłym roku umowę z Huawei, aby stworzyć możliwości podłączania internetu szerokopasmowego do kenijskich domów. Technologia chińskiego giganta ma pozwolić na zbudowanie taniego systemu, pomimo rozproszonych odbiorców. Cel ma zostać osiągnięty dzięki połączeniu rozwiązań kablowych z bezprzewodowymi. Huawei w Kenii buduje także system komunikacyjny dla kolei, miejski system w Nairobi oraz rządowe rozwiązania chmurowe.

Nairobi jest na dobrej drodze, aby stać się finansową stolicą Afryki – uważa Bharat Thakrar, człowiek, który stworzył największą firmę reklamową w Kenii. Jego zdaniem rozwój Kenii nie byłby możliwy bez stabilności, która trwa w tym kraju, a nadzieją są nowe pokolenia. – Nowe pokolenie jest niesamowicie zaangażowane, ma wielki entuzjazm i niewyczerpywalną energię. Nazywamy ich „Afro-optymistami”. Bo patrzą w przyszłość z pozytywnym nastawieniem, mają globalne ambicje, świetnie radzą sobie z cyfrowymi mediami i są zdeterminowani do sukcesu – mówił w wywiadzie dla amerykańskiego „Forbesa”.

To świetne miejsce do zakładania biznesu – potwierdza Michael Joseph – Jest otoczenie biznesowe dla start-upów, ludzie mówią po angielsku i do tego chętnie obcują z technologiami, a rynek jest w miarę duży – mówi Michael Joseph. – Jeśli przyjedziecie tu pracować na 2-3 lata, to jesteście straceni dla świata. Zakochacie się w tym kraju i nie wyjedziecie. Tak, jak ja – dodaje.

Przeczytaj także

Witaj w świecie podwojonej mocy AI